Czas jest naszym panem.
Przemierzając już praktycznie zapomniane ścieżki w cudownym Ogrodzie Śmierci napotykam fontannę ską

aną w krwi, esencji życia, vitae. Spowite czerwienią spoczywają na niej resztki rozbitego ciała marmurowego, upadłego anioła. Czarne żyłki , strugi krwi zatęchłej, przecinają jego niegdyś powabne skrzydła, wokoło których nieśmiertelne wyrastają białe róże. Żywią się utraconym życiem, ich pąki rozkwitną za dzień czy dwa i choć mnie już tu nie będzie, na ziemi, samotne nadal będą się błyszczeć kości zapomnianego boga.
Previous Page1234Next Page